-Hej Suzan! - Krzyczała biegnąc po schodach Maia trzymając w ręku dwie białe koperty
-Już są! Przyszły
-Pokaż, pokaż! -dała mi do ręki kopertę z moim nazwiskiem, ręce jej drżały a po czole spływał pot, nie ma się co dziwić jest 35 stopni ciepła na dworze a w szkole nawet wentylacja nic nie pomaga.
-no to co? Na 3 otwieramy?
-tak
-raz, dwa i trzy! - zaczęłyśmy rozdzierać koperty, wyciągnęłyśmy obie listy i zaczęłyśmy czytać.
-Jeesst ! Udało się! Dostałam się!- krzyknęłam pełna szczęścia że przyjęli mnie do jednej z najlepszych szkół w kraju.
-A ty Maia dostałaś się?
-Aaaa tak dostałam się! - zaczęłyśmy się przytulać i podskakiwać ze szczęścia. W końcu się zgarnęłyśmy i wyszłyśmy z gimnazjum którego tak nienawidziłyśmy, naszej radości nie dało się opisać, nareszcie uwolniłyśmy się od tych wszystkich ludzi, od dziewczyn które noszą na sobie kilo tapety i chłopaków którzy myślą tylko o tych dziuniach z kilogramem tapety.
-No to w końcu wakacje, no to teraz się zacznie nasza przemiana, przefarbujemy włosy, kupimy nowe ubrania w końcu będziemy po wakacjach już licealistkami a chłopacy na nasz widok będą mdleli z wrażenia - rozmyślałam z uśmiechem na twarzy i próbując wyobrazić sobie nową mnie jako licealistka.
-Tak, teraz wszystko zacznie się od początku. A wracając do tematu wakacji, mówiłaś że w te wakacje zamierzasz w końcu wydać twoją pierwszą książkę, o czym będzie? - dopytywała się Maia
- Wiesz, to będzie o zakazanej miłości; dziewczyna zakochana w chłopaku, chłopak zakochany w dziewczynie, ich rodzice nie pozwalają na spotkania ale oni tak i tak zrobią wszystko żeby być razem
-to tak jak w ''Romeo i Julii''
-hmm no nie całkiem, moja historia będzie miała szczęśliwe zakończenie dla bohaterów, a nie że pozabijają się - tłumaczyłam Mai śmiejąc się
-na pewno ją przeczytam tylko powiedz mi jedno, co zamierzasz zrobić żeby trafiła ona do księgarni? - pytanie Mai sprawiło że zaczęłam się zastanawiać nad moimi planami i zaczęłam mieć wątpliwości.
-Wiesz, coś się wykombinuję - odrzekłam z uśmiechem
-No tak, to jak coś wykombinujesz to skąd masz pewność że ją ktoś przeczyta? Przecież masz dopiero 16 lat, myślisz że będzie ktoś zainteresowany książką napisaną przez szesnastolatkę?
-masz rację, ale przecież mogę być anonimowym autorem
-a wiesz zrobisz co będziesz chciała, są wakacje pozwól że nie będę myślała teraz o takich rzeczach, chcę już iść przebrać się w strój kąpielowy i pobiegnąć na plażę, trzeba się trochę opalić bo przecież jaki chłopak zechce tak bladą dziewczynę?
-Dobra, leć już kochana, spotkamy się jutro u mnie, papaa - Maia wbiegła do domu a mnie dręczyły myśli o książce, może rzeczywiście Maia ma rację, bo w końcu jeżeli będę pisała jako anonim to redaktorzy będą robili wszystko żeby dowiedzieć się kto to pisał, wtedy dowiedzą się ile mam naprawdę lat a moja kariera pisarki legnie jeszcze zanim się zacznie.
..........
Weszłam do domu cała zgrzana i od razu usłyszałam krzyk mojej sześcioletniej siostry
-Suzy przyszła! Suzy
-No hej Kimi, gdzie mama?
-w kuchni
-O nareszcie jesteś! - krzyknęła mama zmierzając z kawą do salonu - chodźcie do pokoju, muszę z wami poważnie porozmawiać - powiedziała poważnie? Zawsze jak tak mówi to nie wynika nic dobrego z rozmowy. Udałam się do salonu z Kim, usiadłyśmy na kanapie, mama usiadła w fotelu i zaczęła - no więc, nie wiem od czego zacząć - nie słyszałam w głosie mamy żadnego strach więc może nie ma dla nas złych wiadomości - Chcę wam powiedzieć że tata miał wypadek, ale jest już wszystko w porządku z nim - od razu dodała. Na początku, ja i Kim usłyszawszy o wypadku miałyśmy przerażenie w oczach. A jeżeli chodzi o tatę to nie mieszka z nami, rozwiedli się z mamą jakieś 3 lata temu, mamy dobre kontakty ale czasem mam wrażenie że ważniejsza jest dla niego jego nowa żona i syn niż ja i Kim - Ma nogę w gipsie i nie będzie mógł pracować przez jakiś czas więc będzie ciężko z alimentami, ja zaś nie będę przez wakacje pracować w przedszkolu więc będzie krucho z pieniędzmi
-mogę ja znaleźć jakąś pracę na wakacje - odrzekłam do mamy - nie, nie możesz wziąć moich obowiązków na swoje barki. Szukałam pracy na wakacje i udało się, znalazłam
- jaką?- zapytała Kim - będę opiekunką domową u pewnej rodziny Abott
-opiekunką domową?
-tak, państwo Abott mieszkają w Los Angeles, pojedziemy tam wszystkie razem i będziemy mieszkały tam przez całe wakacje
-CO?! - wstałam gwałtownie z fotela, miałam łzy w oczach, chciałam całe wakacje spędzić tutaj, miałam pisać książkę - ale mamo przecież miałyśmy nigdzie się stąd nie wybierać
-Suzan, to może chcesz żebym nie zarabiała i żeby zabrali nam dom? Przecież wiesz że nie jesteśmy w najlepszej sytuacji jeżeli chodzi o pieniądze
-no tak, ale od razu do Los Angeles?
-nigdzie indziej nie udało mi się znaleźć pracy, to jedyne wyjście - nie potrafiłam się powstrzymać i zaczęłam płakać jak małe dziecko - a kto zajmie się naszym domem?
-przyjeżdża na wczasy rodzina Bridger, państwo Bridger mają dwóch synów prawie w wieku Kim, jeden ma 7 lat a drugi 9 i jeszcze mają córkę Mariah, jest w twoim wieku, będą wynajmować nasz dom na wakacje, trochę też zarobimy na tym więc powinnaś się cieszyć - nie potrafiłam dłużej tego słuchać, wstałam i pobiegłam do łazienki, zaczęłam płakać jeszcze bardziej, moje wszystkie plany nie wypalą...
-Suzanna - powiedziała mama delikatnie uchylając drzwi od łazienki - nie płacz, przecież każde wakacje spędzasz w Majami, czas trochę zmienić otoczenie
-ale ja nie chcę
-no to zechciej bo nie będę zmieniała planów bo ci się coś nie podoba
-ty nie chcesz zmieniać planów? A mnie jakoś nie raczyłaś się zapytać czy chcę zmienić swoje - wyszłam z łazienki i poszłam wściekła do pokoju i zatrzasnęłam drzwi.
WoW! Świetnie piszesz *o* Historia też genialnie się zaczyna ;3 Jestem ciekawa co dalej będzie, czekam z niecierpliwością na next ;*
OdpowiedzUsuń